Hej,
chodzi w tym o to, że osoba zgadza się, aby ktoś wział kredyt pod zastaw swojej hipoteki. Jest to niebezpieczne, bo faktycznie wiąże się z utratą tej nieruchomości. A co z tego ma taki "użyczający"? Pewnie pieniądze- za darmo przecież tego nie robi. Nie rozumiem tego, chociaż nigdy też się z tym nie spotkałam i nie wiem czy faktycznie ktoś się na to godzi.